"Ogień" biwakuje
7-9.05.2010. Ten weekend harcerze z 36 GDH „Ogień” spędzili na biwaku drużyny w Nekielce, walcząc z komarami i poznając tajemnice tamtejszego lasu. Wydawałoby się, że każdy już tam był. Nekielka. Miejsce biwakowania większości harcerzy. Spokój, bliskość lasu, ogniska… Także my poznaliśmy urok tamtejszych okolic.
Podczas biwaku mieliśmy okazję ‘pospacerować’ z plecakami, tradycyjną już leśną trasą, z Nekli do Nekielki. Podczas tej wędrówki po raz pierwszy przekonaliśmy się, że ilość komarów czyhających na naszą krew, znacznie przewyższa możliwość akceptacji tej sytuacji. Ale przyznać trzeba, że komary skutecznie zachęcały nas do kontynuowania marszu, a nie stania w miejscu.
W piątkową noc poznaliśmy Barusia – małego pieska, który pojawi ł się, gdy wychodziliśmy na grę. Towarzyszył nam przez cały czas, obwąchując wszystko dookoła… a niektórym napędził strachu. Niestety, chusteczki, której szukaliśmy w trakcie gry, nie znalazł. Ale na szczęście udało się to Natalii. W sobotę po apelu rozpoczęliśmy nasze zmagania w zdobywaniu sprawności „Sobieradek obozowy”. Łatwo nie było. Rozpalanie ogniska szło mozolnie, a mokre drewno w tym nam wcale nie pomagało. Ciągły deficyt zapałek tylko pogarszał sytuację. Koniec końców, po kolejnej wyprawie do sklepu po zapałki, ogniska zapłonęły.
Rozbicie namiotu również miało swoje komplikacje. Ale na pewno udało nam się sprawniej uporać z tym zadaniem. W czasie, kiedy zastępy kolejno rozbijały namiot, pozostali poddani byli próbie wyobraźni. Cóż można wykonać z suchych gałęzi? Pomysłów było wiele. Wykonanie ich nie zawsze było lekkie. Niektórzy musieli kilkakrotnie zaczynać swoją pracę. Ale cierpliwość się opłaciła.
Jeszcze przed kolacją czekała na nas mała „niespodzianka”. Dh. Marysia poinformowała nas o pewnej „bójce”, która miała miejsce w okolicy. Poprosiła nas o pomoc w ratowaniu tych osób, a następnie zaprowadziła na miejsce. Podzieleni na 3 grupy, udaliśmy się we wskazane miejsce i od razu przystąpiliśmy do akcji ratunkowej. Musieliśmy uporać się z różnymi obrażeniami ciała, jednak ‘poszkodowani’ wcale nam tego nie ułatwiali. Całą akcję koordynowała dh. Marysia. Po opatrzeniu ran, dh Piotr, dh. Agnieszka i dh. Karolina, powiedzieli nam, co zrobiliśmy dobrze, a co źle podczas udzielania im pomocy. Koniec końców akcja ratownicza została oceniona pozytywnie. (No… może dh Piotr nie do końca był zadowolony ;P)
Przed kolacją dostaliśmy kolejne zadanie: przygotować ognisko na wieczór. Razem z dh Piotrem udaliśmy się więc do lasu. Trochę czasu nam to zabrało, ale gdy wróciliśmy, czekała na nas pyszna kolacja. Nasze pierwsze drużynowe ognisko rozpoczęło się wraz z zapadnięciem zmroku. Ogień odstraszył natrętne komary i ogrzał chłodne powietrze. W tej miłej atmosferze mogliśmy ze spokojem porozmawiam i pośpiewać. Przyjęliśmy też kolejną osobę do naszej drużyny. Zuzia otrzymała chustę 36 GDH. Po zakończeniu ogniska udaliśmy się w kierunku łóżek, zahaczając o przystanek ‘łazienka’.
Tej nocy jednak nie dane nam było się wyspać, gdyż to właśnie na tę noc zaplanowane było przyrzeczenie. Pierwsze dowiedziały się o tym Ania, Zuzia i Natalka, które już mają tę wyjątkową chwilę za sobą. Jest coś magicznego w te noce, kiedy harcerze wypowiadają słowa przyrzeczenia. Także i dla Sebastiana i Kuby nie było inaczej. Po zakończeniu tej uroczystej chwili, mogliśmy podziwiać piękne, gwieździste niebo. Czyżby pogoda sprzyjała harcerzom?
Nazajutrz rano pozostało nam pakowanie, sprzątanie i podróż powrotna. Ale już niedługo kolejny wyjazd. Czekajcie na relację z niego… lub po prostu jedźcie z nami!





