Reklama
    Goście
    Naszą witrynę przegląda teraz 1 gość 

    Pożegnanie pary Prezydenckiej

    DSC_0057_100x6716 kwietnia ok. godz. 7 rano wyruszył pociąg z Poznania, na pokładzie którego znajdowali się członkowie HKA SKIPP, a wśród nich pięcioro wrzesińskich harcerzy. Dh. Paula Ludwiczak, pwd. Katarzyna Dąbek, pwd. Anna Augustyniak, pwd. Maciej Łosiński oraz phm. Karolina Okuniewska wyruszyli na służbę do Warszawy.

     

    Po tragedii w Smoleńsku, rzesze harcerzy z całej Polski postanowiły w ten sposób oddać hołd ofiarom katastrofy.

    Nasza ekipa przybyła do Warszawy w okolicach południa. Od razu udaliśmy się do znajomego instruktora z Warszawy, aby móc u niego zostawić nasze bagaże, a zaraz potem udaliśmy się pod Pałac Prezydencki. Nasza służba polegała na pomocy wszystkim, którzy chcieli oddać hołd parze Prezydenckiej, czekając długimi godzinami na Krakowskim Przedmieściu. Roznosiliśmy wodę, herbatę a także kanapki. Udało nam się również osobiście oddać hołd Parze Prezydenckiej.

     Popołudniu poszliśmy się posilić, żeby zaraz potem móc pełnić służbę przy stołecznym Kościele Św. Krzyża, w którym odbywała się msza święta za duszę ostatniego prezydenta RP na uchodźctwie, Ryszarda Kaczorowskiego.

    Po służbie, zmęczeni udaliśmy się do szkoły, w której mieliśmy zapewniony nocleg.

    Kolejny dzień zaczął się wczesnym rankiem również pracowicie. Nasza rola w służbie, polegała na usprawnianiu ruchu osób chcących wziąć udział w mszy na Placu Piłsudskiego. Mimo, że ludzie tłumnie przybywali na uroczystość, służba nie przysporzyła nam żadnych przykrych sytuacji. Wręcz przeciwnie, czuło się, że wszyscy doceniają pracę harcerzy.

    Po mszy św. udaliśmy się na plac zamkowy, gdzie stworzyliśmy szpaler dla konduktu żałobnego, udającego się na kolejne nabożeństwo. W trakcie przejazdu trumien z ciałami Pary Prezydenckiej znaleźliśmy się w deszczu kwiatów, który nadszedł ze strony zgromadzonych. Na chwila wryła się w pamięć chyba wszystkim obecnym.

    Niestety szybko zostaliśmy wyrwani z zadumy, gdyż okazało się, że zostało nam niewiele czasu do odjazdu pociągu. W tempie mocno odstający od normy udaliśmy się do szkoły, gdzie w oka mgnieniu się spakowaliśmy, a potem kontynuowaliśmy nasz bieg. Na dworzec zdążyliśmy nawet z zapasem, a to wszystko przez tempo, jakie zostało narzucone przez Marcelego – przewodniczącego HKA SKIPP.

    W pociągu mieliśmy w końcu chwilkę na odpoczynek i posilenie się. Podróż jednak nie trwała długo. Ok 22.30 wysiedliśmy na peronie w Krakowie, gdzie czekała na nas Emilka – dawna przewodnicząca SKIPPu. Zostaliśmy zaprowadzeni do szkoły, w której mieliśmy spać. Padnięci, wykonaliśmy wszystkie niezbędne czynności, kładąc się spać tak szybko, jak było to możliwe.

    Niedziela rozpoczęła się wcześnie. Kolejna zarwana nocka dawała nam się we znaki. Jednak nie zniechęciło nas to do dalszej służby. Udaliśmy się w okolice Starego Rynku, gdzie kierowaliśmy ludzi w odpowiednie sektory. Sami również, po skontrolowaniu przez funkcjonariuszy BOR, na chwilę weszliśmy na Stary Rynek.

    Następnie udaliśmy się w okolice Zamku na Wawelu. Chwilę odpoczęliśmy w słońcu, aby wzmocnić siły. Po porozumieniu się z funkcjonariuszami policji i straży pożarnej, wzmocniliśmy ich siły, zabezpieczając teren przy Wawelu. Niestety współpraca z nimi nie wyglądała tak dobrze jak w Warszawie.

    Po powrocie do szkoły spakowaliśmy się i ruszyliśmy w stronę dworca. Tam, mimo zatłoczonego pociągu udało nam się znaleźć miejsca siedzące. 22.30 – 6.00. Tyle trwała nasza podróż powrotna. Po trzech zarwanych nockach, kolejna w pociągu była dla nas nie lada wyzwaniem. Wysiadając na dworcu głównym w Poznaniu powłóczyliśmy nogami, aby w końcu móc się zregenerować we własnym łóżku. Jestem jednak pewna, że mimo ogromnego zmęczenia, nikt nie żałuje decyzji o wyjeździe na służbę do Warszawy i Krakowa.

    fot. Andrzej Bączkowski

    DSC_0034

     
    Sonda
    Czy jesteś harcerzem?
     
    Logowanie